poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Rozdział XXXI

    Kiedy Ean wyszedł, zabierając ze sobą Sandra i Gillena, Anella poczuła się nieswojo. Przez chwilę było lepiej, ale potem oni wyszli i zmartwienia powróciły. Dziewczyna usiadła pod jedną ze ścian, nie zważając na chłód i wilgoć, i skuliła się. Kiedy to wszystko się skończy?, pomyślała.
    Na szczęście, Ean niedługo wrócił i przyprowadził ze sobą Rux i Steena, niosącego nieprzytomną Erass. Na ten widok serce Anelli zamarło na sekundę. Czy żyła...? Co, jeśli nie? Co, jeśli jest tak ciężko ranna, że zaraz umrze? Dlaczego to musiało się dziać?
    Steen położył kobietę obok Nemaih. Anellę korciło, żeby podejść i jakoś pomóc, ale co tak naprawdę mogła zrobić? Nie znała się na leczeniu ludzi. Tylko by zawadzała. Poza tym, nawet nie miała szansy, żeby wstać, bo podszedł do niej Ean z Rux. Kobieta odeszła zaraz po tym, jak zostawiła magiony.
    — Pomożesz nam — zadecydował Ean, rozkładając przed nią szczątki magionów.
    Choć nie było to pytanie, Anella pokiwała głową. Cokolwiek miała zrobić, z pewnością pomoże to odgonić ponure myśli.
    — Co mam zrobić?
    — W trakcie walki magiony się porozbijały. Trzeba je poskładać.
    Anella przyjrzała się magionom. Niby jak miała to zrobić? Wszystkie wyglądały tak samo!
    — Magiony tworzone są za pomocą magii — wyjaśnił Ean. — Dotknij jednego i skup się — polecił. Anella posłusznie położyła dłoń na jednym z magionów i zamknęła oczy. — Czujesz to? — Na początku nie wiedziała, o co mu chodzi, ale po chwili wyczuła lekkie mrowienie pod palcami. Gdyby nie powiedział jej, że ma czegoś szukać, nigdy by tego nie poczuła. — To magia magionu. Każdy ma własną. — Otworzyła oczy i spojrzała na niego. — Chciałbym, żebyś pomogła mi poznajdować części tych samych magionów. To ciężkie zadanie i z pewnością zajmie co najmniej kilka godzin, dlatego byłbym wdzięczny, gdybyś mi pomogła. — Uśmiechnął się do niej lekko.
    — W porządku. — A potem zawahała się i ostrożnie sięgnęła po jeden z magionów. Musiała wsłuchiwać się przez kilka chwil, zanim wreszcie wyczuła jego magię. Drugą ręką wzięła inny. Po chwili doszła do wniosku, że trzymane przez nią kawałki nie tworzyły pary, odłożyła więc je na bok.
    Ean przyglądał jej się przez chwilę, a potem odszedł, żeby z kimś porozmawiać. Anella nie zwróciła na to uwagi. Wyznaczone jej zadanie pochłonęło ją całkowicie. Nie spodziewała się, że składanie magionów może być takie ciekawe.
    — Ean — zawołała w pewnym momencie. Mężczyzna zerknął na nią ze swojego miejsca. Siedział obok Rux. — Wydaje mi się, że jednego już skończyłam.
    Mężczyzna zamrugał ze zdziwieniem, ale wstał i podszedł do niej.
    — Tak szybko? — Przyjrzał się uważnie magionom.
    Pokiwała głową. Pewnie i tak zrobiłam wszystko źle, pomyślała, przygryzając wargi. Nie powinna była się tak spieszyć. Nie nadaję się do naprawiania. Wszystko tylko psuję.
    — Wydaje mi się, że wszystko zrobiłaś dobrze — powiedział wreszcie Ean, po uważnych oględzinach. — Dobra robota. — Spojrzał na nią i uśmiechnął się. — Poszło ci nadzwyczaj dobrze.
    Anella zarumieniła się, czując przypływ dumy. Zaraz jednak zbeształa się w myślach. Pewnie mówił tak, żeby nie było jej przykro.
    — Pokażę ci teraz, jak połączyć je w całość.
    — Nie może tego zrobić ktoś inny? — zaprotestowała dziewczyna. — Ja zapewne zrobię coś źle...
    Ean potrząsnął głową.
    — Musi to zrobić Mag Manipulujący. Poprosiłbym Rux, ale ona potrzebuje teraz chwili dla siebie. Nie przejmuj się, to akurat łatwe zadanie.
    — W porządku. — W końcu nie może to być aż takie złe, pomyślała dziewczyna.
    Ean pokazał jej co powinna zrobił. Zgodnie z jego instrukcjami, przysunęła kawałki magionu do siebie i położyła na nich dłoń.
    — Zareagują na twoją magię i same się połączą — wyjaśnił Ean. — Nie musisz nic robić, nie utracisz nawet magii. Po prostu musisz posiedzieć tak jakiś czas, może nawet kilka minut.
    Pokiwała głową i zabrała się do pracy.

    Gillen niemal natychmiast zorientował się, że coś było nie tak. Dlaczego otworzył te drzwi? Przecież nie chciał. Nie powinien był tego robić, Ean z pewnością nie byłby zadowolony...
    Magia Umysłowa, uświadomił sobie. Ktoś użył jej i zmusił go do otworzenia drzwi. Ale jak? Gillen nie wiedział nawet, że coś takiego było możliwe.
    Jednak już się stało. Drzwi zostały otwarte. Za nimi znajdował się... zwyczajny pokój. Sypialnia. Jasno oświetlona przez wpadające przez duże okno promienie słońca. Urządzona skromnie, lecz elegancko, może w nieco przestarzałym stylu. Większość jej powierzchni zajmowało wielkie łoże.
    Na którym ktoś leżał. Kobieta, Gillen mógł dostrzec to z tej odległości. Zmarszczki, znaczące jej twarz i śnieżnobiałe włosy świadczyły o tym, że nie należała do najmłodszych. Spała albo była nieprzytomna. Wyglądała spokojnie i niegroźnie, ale nawet z tej odległości Gillen mógł poczuć potężną magię kobiety.
    — Kto to? — zapytał cicho Sander, przekrzywiając głowę. Zrobił krok do przodu i wstąpił do pokoju.
    Idiota!, pomyślał Gillen i wyciągnął rękę, chcąc chwycić go za ramię i odciągnąć. Ale napotkał przeszkodę. Zmarszczył brwi i spróbował jeszcze raz, bezskutecznie. Bariera?, pomyślał. Ale dlaczego Sander mógł przez nią przejść, a on nie?
    — Co ty robisz? — szepnął Gillen, patrząc, jak Sander ostrożnie podchodzi do śpiącej kobiety. Czy on postradał zmysły? Co będzie, jeśli ona się obudzi? Kim ona w ogóle jest?
    Czemu w ogóle się tym przejmował? Niech Sander robi, co chce. Przecież nic złego nie mogło przyjść z patrzenia. Nikogo to nie krzywdziło. Nie musiał się niczym martwić...
    Znowu, pomyślał Gillen i potrząsnął głową. Znowu próbuje mnie kontrolować. Zrobił krok w tył, biorąc głęboki wdech. Musiał się stąd wynosić. Kimkolwiek ta kobieta była, była niebezpieczna. Ale Sander...
    Czy on też jest pod jej kontrolą?, pomyślał Gillen, patrząc jak mężczyzna przygląda się nieprzytomnej. Cholera, warknął chłopak w myślach. Nie mógł go przecież zostawić. Czy powinien pobiec po pomoc? A może po prostu kogoś zawołać?
    Nie, niepotrzebnie. Nie działo się nic złego. A Sander już wycofywał się. Kiedy tylko znalazł się na korytarzu, ostrożnie zamknął za sobą drzwi i odetchnął głęboko. Wzdrygnął się.
    — Wszystko w porządku? — zapytał Gillen. Jego głos zadrżał lekko.
    — Tak — odparł Sander i posłał mu szybki uśmiech. — Chodźmy stąd, dobrze?
    Gillen z ochotą przystał na tę propozycję. Kiedy tylko znaleźli się w składziku czystej magii, bezpieczni za zamkniętymi drzwiami, oparł się o ścianę i przymknął oczy.
    — Co to, do cholery, było?
    — Nie mam pojęcia — przyznał Sander. — Ale to... Ona... Weszła do mojej głowy. Mówiła mi, co czuję. Sterowała moimi myślami. To nie było przyjemne.
    — Magia Umysłowa? — zapytał Gillen, otwierając oczy i patrząc na niego.
    — Chyba tak. — Wzruszył ramionami. — Ale bardzo silna. Ja czegoś takiego nie potrafię. Zwalczyłem ją swoją magią, ale nawet nie wiem jak. Nie powinienem móc zrobić czegoś takiego. Przecież była ode mnie silniejsza...
    — I całe szczęście, że ci się udało — mruknął Gillen. — Nad resztą zastanowimy się później. Nie mówmy nic innym — zdecydował. Ean z pewnością by się wściekł, gdyby dowiedział się, że otworzyli jeden z pokojów, chociaż wcześniej im tego zakazywał. — Weźmy tę magię i chodźmy stąd.
    Kiedy wyszli, w korytarzu natknęli się na Ajsię. Kobieta stała i wpatrywała się w drzwi. O nie, pomyślał Gillen i przyspieszył, zapominając o niebezpiecznej czystej magii, którą niósł.
    Kobieta wzdrygnęła się, kiedy stanął tuż obok niej.
    — Gillen! Sander! Tu jesteście! Długo was nie było, zaczynaliśmy się już o was martwić.
    — Woleliśmy być ostrożni, w końcu to czysta magia. Lepiej być powolnym, niż stracić życie przez taką głupotę. — Co było prawdą, a Gillen nagle zdał sobie sprawę z własnej nieostrożności.Tak, idioto, pomyślał. Jeszcze tego by brakowało, żebyś się potknął, rozbił fiolki i wylądował w tym twarzą. Piękna śmierć. Pasowałaby do kogoś takiego, jak ty. — Chodźmy już stąd — mruknął.
    Ajsia zerknęła jeszcze raz na drzwi, ale pokiwała głową.

    Anella odetchnęła z ulgą, kiedy Sander i Gillen wreszcie się pojawili. Nie było ich tak długo! Wszyscy zaczynali się już martwić, dlatego Ean wysłał Ajsię, żeby zobaczyła, czy nic się nie stało. Na szczęście, wyglądało na to, że wszystko było w porządku.
    — Przepraszamy, że zajęło nam to tak długo — powiedział Gillen. — Ale woleliśmy być ostrożni.
    Ean ze zrozumieniem pokiwał głową, ale jeszcze przez chwilę przyglądał się im z lekką podejrzliwością. Dlaczego? Anella zmarszczyła brwi. Przecież chyba nie ukrywaliby tego, że zostali zaatakowani, prawda?
    — Co robisz? — zainteresował się Sander, podchodząc do niej.
    — Ean prosił mnie, żebym poskładała te magiony — odparła.
    — Pomóc ci?
    Anella zawahała się, a potem pokiwała głową. Pomoc zawsze się przyda, a skoro sam oferuje... Kiedy usiadł naprzeciwko niej, szybko wyjaśniła mu, co powinien zrobić.
    Sandrowi najwyraźniej jednak nie szło tak dobrze, jak jej. Wciąż męczył się z jednym magionem, kiedy ona zdążyła złożyć już dwa. Poczuła przypływ dumy, który szybko zdusiła.
    Kątem oka zerknęła na jeden ze złożonych już magionów i zamarła.
    — Ean! — zawołała, patrząc na dwie pulsujące na nim kropki. Ktoś próbował dostać się do miasta. Jej serce ścisnął strach. Co, jeśli to wróg?
    Mężczyzna podszedł szybko. Podniósł magion i przez chwilę przyglądał mu się, a potem na jego twarzy pojawił się uśmiech. Anella odetchnęła z ulgą. Czyli to nie był wróg. Kolejni magowie wrócili do Oreall. 

------------------------

Króciutki rozdział, tym razem :D

6 komentarzy:

  1. Faktycznie krótko, ale ciekawie. Anella ma potężna moc, jak wifac, ale niemal zero pewności siebie i asertywności. Myslalam, ze juz trocche sie pod tym względem ogarnęła, a tu taki klops. Troche mnie tym denerwuje.
    Zastanawia mnie tez, DlacZego nieprzytomna kobieta znajduje sie w tamtympomieszczeniu i dlaczego puściła intruzów wolno. Czy to Ean ja więzi? Kim ona jest?
    Zapraszam na Niezaleznosc i zycze wesołych Świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anella ma swoje lepsze i gorsze momenty ;)
      A ta kobieta jeszcze przez jakiś czas pozostanie tajemnicą... :D

      Dziękuję za komentarz ^^
      Wesołych Świąt :)
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  2. Coś mi się wydaje, że magia Anelli jest o wiele większa niż dziewczyna sądzi. Niby ten fragment ze składaniem magionów nie musi nic znaczyć, ale z drugiej strony Anella robiła to o wiele szybciej i lepiej niż Sander, więc chyba nie jest najsłabszym ogniwem w tym obozie ;-D Kto wie, jakie jeszcze umiejętnosci w niej siedzą? :D

    Czekam na kolejny! ;*
    I ciągle zastanawiam się, co to za dziewczyna za tymi drzwiami xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anella na pewno jest silniejsza niż jej się wydaje, biorąc pod uwagę jej jakże wysoką samoocenę ;D Pytanie tylko, o ile silniejsza... ;)
      A co do kobiety za drzwiami, to jak już wspomniałam w komentarzu powyżej - pozostanie ona jeszcze jakiś czas tajemnicą ^^

      Dziękuję za komentarz ;D
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  3. wyszedł, wyszli - w pierwszym akapicie dwa powtórzenia. Jakoś tak rzuciły mi się w oczy :) Poza tym albo w tym rozdziale było tak dużo słowa "kiedy", albo po prostu ich wcześniej nie zauważyłam. Bo naprawdę krótki rozdział, a chyba z 8 kiedy i bardzo blisko siebie.
    Trochę nudnawy rozdzialik, ale cały czas nie może być dużo akcji :)
    Pozdrawiam
    ROLAKA z http://granica-olimpu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, powtórzenia to niestety jedna z moich słabych stron. Staram się ich unikać, ale niestety nie zawsze mi się to udaje :/ Dzięki za wytknięcie ^^
      Też prawda, nie w każdym rozdziale musi się coś dziać, a ostatnio akurat sporo akcji było :D

      Dziękuję za komentarz :)
      Pozdrawiam ^^

      Usuń

Każdy komentarz to dodatkowa motywacja do pisania zatem, jeśli czytasz - skomentuj. Choćby i jednym zdaniem.